Według informacji, do których dotarliśmy, to już niemal pewne, że kandydatem PiS na prezydenta Tarnowa zostanie przedsiębiorca Janusz Gładysz. Jego osoba miała najbardziej przypaść do gustu Komitetowi Politycznemu partii, który wskazuje nominacje. Według informacji, do których dotarliśmy, to już niemal pewne, że kandydatem PiS na prezydenta Tarnowa zostanie przedsiębiorca Janusz Gładysz. Jego osoba miała najbardziej przypaść do gustu Komitetowi Politycznemu partii, który wskazuje nominacje. Okręgowe struktury Prawa i Sprawiedliwości zrezygnowały z przeprowadzania prawyborów w Tarnowie i przerzuciły na Warszawę decyzję o wyłonieniu kandydata na prezydenta miasta.

Do centrali partii przy ul. Nowogrodzkiej wysłano kopertę z czterema nazwiskami. Na liście widnieli: przewodniczący rady miasta Ryszard Pagacz, dyrektor tarnowskiego KRUS, oraz radny Piotr Wójcik, prezes Zakładów Mechanicznych Henryk Łabędź, oraz biznesmen Janusz Gładysz. Od początku od swojego startu dystansował się Henryk Łabędź, który stwierdził wprost, że nad zmagania kampanii wyborczej milsze jest mu kierowanie firmą zbrojeniową. Piotr Wójcik w ogóle nie zaprezentował swoich pomysłów na Tarnów. Z kolei Ryszard Pagacz nie ukrywał, że chętniej niż w tarnowskim ratuszu, widziałby się w sejmiku województwa. Z tego, co wiemy, pomysłu nie zarzucił – Rysiek pilnuje „jedynki” do sejmiku. Już zaczął szukać poparcia dla tej opcji. Ostatnio był w Zakliczynie i prosił burmistrza Chrobaka o pomoc w kampanii – słyszymy od naszego informatora. Według naszych informacji, kandydatura Janusza Gładysza została już zaakceptowana przez komitet polityczny PiS. Szef tego gremium Krzysztof Sobolewski każe jednak cierpliwie czekać na oficjalne ogłoszenie nominacji. – Niczego panu nie potwierdzę, niczemu nie zaprzeczę. Mamy swoje terminy w partii. Myślę, że część kandydatur ogłosimy jeszcze przed długim weekendem – mówi w rozmowie telefonicznej. Udało nam się jednak ustalić, że na pierwszy ogień pójdą startujący w miastach wojewódzkich, po nich zaś liderzy w miastach prezydenckich, wśród których znajduje się również Tarnów. Janusz Gładysz przyznaje, że odebrał już kilka sygnałów w sprawie potencjalnej nominacji. Ale ciągle jeszcze czeka na ten najważniejszy telefon. – Z Warszawy nikt do mnie jeszcze nie zadzwonił. Dlatego chcę wstrzymać się z komentarzami. Nie mam zamiaru mieszać w lokalnych strukturach i wychodzić przed szereg. Szefem partii u nas jest profesor Włodzimierz Bernacki i może on coś panu więcej powie – sugeruje. Niestety, telefon prezesa okręgu od dwóch dni milczy. Gładysz na razie jest bardziej znany jako pasjonat motoryzacji niż polityk. Przez 20 lat prowadził pod Tarnowem salon samochodowy. Kilka lat temu planował wybudowanie pod miastem toru do wyścigów samochodowych. Jego synowie i wnuki odnoszą sukcesy w motosporcie. Z kolei jego ojciec Antoni był znanym w Tarnowie działaczem społecznym i katolickim. W latach 1957-1961 zasiadał w Sejmie jako poseł koła „Znak”. Wielokrotnie upominał się o prawa wierzących. Prześladowany przez władze, zdecydował się w 1967 r. na wyjazd do USA. Janusz Gładysz wszedł przebojem w kampanię o nominację do prezydenckiego wyścigu w Tarnowie. Nazajutrz po ogłoszeniu nazwisk potencjalnych kandydatów PiS powiedział, że jego rywale – także z innych partii – nie nadają się do tego, by rządzić Tarnowem. Powód? Nieznajomość języków obcych, brak kontaktów i światowego obycia, a także… brak pieniędzy na zrobienie dobrej i skutecznej kampanii. Skrytykował również pomysł przygotowywania multimedialnej autoprezentacji kandydatów na kandydata PiS, w której ci przedstawiliby własne pomysły na rozwój Tarnowa. Kandydaturę Janusza Gładysza bardzo mocno wspierała przede wszystkim frakcja związana z wicepremier Beatą Szydło wraz z mieszkającym w Brzesku europosłem Edwardem Czesakiem. – Gładysz to bardzo wyrazisty kandydat i na pewno liczyłby się w grze. Dopóki nie zobaczę, nie uwierzę. Za długo jestem w polityce i niejednokrotnie doświadczyłem politycznego przysłowia: „wróg, wróg śmiertelny, kolega partyjny z okręgu” – uśmiecha się Czesak. Kto jeszcze chce walczyć o prezydenturę? Aspiracje do rządzenia miastem zgłasza otwarcie trzech kandydatów. Pierwszym jest dotychczasowy prezydent Roman Ciepiela, który wcześniej rządził Tarnowem w latach 1993-1997. Był też radnym miejskim, wojewódzkim oraz wicemarszałkiem Małopolski. Liczy na poparcie PO, ale szuka też głosów m.in. w SLD i KOD. O starcie z ramienia PO myśli też Robert Wardzała, były radny miejski i poseł, a wcześniej żużlowiec. Swój start zapowiada również polityczny debiutant Tomasz Olszówka, dyrektor Centrum Zdrowia Tuchów. Ma być kandydatem powstałego w marcu stowarzyszenia Nasze Miasto Tarnów. PiS tworzy listy do sejmiku Według nieoficjalnych informacji, „jedynką” w naszym regionie ma być Ryszard Pagacz. W górnej części listy zarezerwowano miejsca dla innych ugrupowań Zjednoczonej Prawicy. I Porozumienie ma desygnować do boju wiceprezesa Grupy Azoty Grzegorza Kądzielawskiego, Solidarna Polska – Lucynę Malec, a Wolni i Solidarni – Czesława Kwaśniaka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj